strona główna
moja biografia
fazy rozwojowe
moje pasje
moja rodzinka
prawdziwy mężczyzna
moja foto galeria
moje linki
kontakt






Wykonanie i obsługa:
© Krzysztof Lutowski, 2005

MOJE PASJE ŻYCIOWE




  • Od listów do artykułów

    Listy pisałem od zawsze, niezależnie od tego czy było to modne czy nie. Zacząłem na początku lat 70. kiedy byłem uczniem LO w Sejnach. Wynikało to z potrzeby nawiązywania kontaktów, z ciekawości świata i ludzi. Pamiętam, że pierwszy kontakt listowy z zagranicą nawiązałem po wycieczce szkolnej w Tatry, w czasie której był krótki wypad do Czech. Mieliśmy wtedy spotkanie z wycieczką węgierską, podczas której poznałem Valerię. Z Węgierką wymieniliśmy adresy, a po powrocie do domu napisałem do niej. Tak zaczęła się kilkuletnia korespondencja. Pisałem do niej po rosyjsku. Jakiś czas później pozyskałem kolejną korespondentkę, tym razem z Gruzji, z Batumi. Adres dostałem dzięki dobrej opinii mojego starszego brata Zdzisława, którego umiejętności muzyczne były chętnie wykorzystywane na lekcjach rosyjskiego. Rusycystka, pani Salomea Dabuszyńska gruziński kontakt miała od swojej siostrzenicy Elżbiety, która korespondowała z Gruzinką dopóki ta nie wyznała, że chce pisać z chłopakiem. Z lasu rąk chętnych do pozyskania adresu wybrała mnie. "- Ty będziesz pisał" - powiedziała, i miała rację. Korespondowałem z Luizą Czchaidze dobre 10 lat i to dzięki temu nieźle opanowałem język rosyjski. Mimo takiej zażyłości nigdy tej dziewczyny osobiście nie spotkałem. Po tej znajomości został sentyment do Gruzji i Gruzinów. Do korespondencji z rodziną byłem zmuszony kiedy opuściłem rodzinny dom. Stało się to po maturze, w 1973 roku, kiedy wyjechałem do Policealnego Studium Nasiennictwa Rolniczego w Henrykowie k. Ząbkowic Śląskich. Potem była pierwsza praca w Lesznie, wojsko, czas kiedy z racji dalekiego dystansu i braku telefonów, listy były jedyną formą kontaktu z rodziną. W wojsku korespondencyjnie nauczyłem się języka międzynarodowego esperanto i odtąd miałem nowe możliwości korespondowania. Z najbardziej ciekawych korespondentów pamiętam Litwina Adasa Vadminasa z Kowna i Japonkę Hiromi Nagase, a także Brytyjkę, która przysłała mi używany już egzemplarz Biblii w języku międzynarodowym. W roku 1986 los mnie rzucił na rok do USA, skąd pisałem listy do żony. Zgodnie z umową były to jednocześnie fragmenty mojego pamiętnika z pobytu za oceanem. W sumie napisałem ich 52, prosząc aby żona je zachowała i oddała po powrocie. Tak też się stało. Przez całe moje lata dorosłe, będą poza domem korespondowałem z rodzicami i braćmi. Najdłużej i najintensywniej ze starszym bratem Zdzisławem, który to kontakt utrzymuję do dziś. Od końca lat 90. używam poczty elektronicznej, która dała nowe możliwości korespondowania. Codziennie wysyłam kilka maili, chociaż nie na wszystkie dostaję odpowiedzi. Mój przyjaciel z Dortmundu nazywa to "polską odpowiedzią". Pozwala sobie na takie docinki, gdyż wielokrotnie doświadczył nieeleganckiego zachowania ze strony ludzi, do których pisał. Moje wieloletnie doświadczenie w pisaniu listów dało mi pewną łatwość w używaniu słowa, co przydało się w połowie lat 90., kiedy stanąłem przed nowym wyzwaniem, jakim było „redaktorowanie” w prasie lokalnej.

  • Wszelkie Prawa Zastrzeżone! Design by SZABLONY.maniak.pl.