strona główna
moja biografia
fazy rozwojowe
moje pasje
moja rodzinka
prawdziwy mężczyzna
moja foto galeria
moje linki
kontakt







Wykonanie i obsługa:
© Krzysztof Lutowski, 2005

MOJE PASJE ŻYCIOWE



Podróże

       Już od najmłodszych lat, jak większość młodych ludzi, lubiłem wycieczki. Zwykle były to wyjazdy szkolne, gdyż na inne, z braku możliwości finansowych, nie mogłem sobie pozwolić.
       Z czasów szkoły podstawowej zapamiętałem tylko wycieczkę do Krakowa i w Tatry, odbytą w 1968 roku.
       Pozostało po tym kilka zdjęć z Wawelu i - prawie obowiązkowe - grupowe nad Morskim Okiem.
       W liceum okazji do wycieczek nie było zbyt wiele. Pamiętam rejs statkiem po jeziorach augustowskich, rajd pieszy po kamienistych wzgórzach Suwalszczyzny i - pozostawiający w pamięci wyjątkowo wiele wspomnień - obóz wędrowny po Ziemi Lubuskiej. W gronie koleżanek i kolegów z LO nr 19 w Sejnach, pod kierownictwem wyjątkowego człowieka i nauczyciela, Piotra Jesionowskiego, latem 1971 roku przemierzaliśmy pieszo trasę przez miasta lubuskie. Nie pamiętam kolejności ich odwiedzania, ale wiem że przechodziliśmy przez Babimost, Zbąszyń, Trzciel, Pszczew, Świebodzin, Gościkowo -Paradyż.
Nie przypuszczałem wtedy, że los rzuci mnie na Ziemię Lubuską na dłużej. W czasie tego obozu wędrownego "zaliczyłem" też pierwszy pobyt za granicą. Piszę "zaliczyłem", bo był to kilkugodzinny wyskok do Berlina Wschodniego, skąd udało się przywieźć kilka gadżetów i fotkę zrobioną przed Bramą Brandenburską.
       Z żoną Aldoną pierwszy raz za granicą byłem w 1983 roku. Uczestniczyliśmy w Światowym Kongresie Esperantystów w Budapeszcie.
        Prawdziwą podróż zagraniczną, rozpoczętą pierwszym w życiu lotem samolotem, odbyłem w roku 1986. Był to lot na trasie Warszawa - Chicago z międzylądowaniem w Toronto, a po rocznym pobycie w USA, powrót z Chicago do Warszawy.
        Następny wyjazd był już z rodziną, z żoną i synem Michałem. W 1988 roku maluchem pojechaliśmy na wczasy do Bułgarii. Po drodze liczącej 2000 km w jedną stronę, mijaliśmy dwa inne kraje; Ukrainę i Rumunię. Do dziś jest co wspominać. Tamten wyjazd i kilka kolejnych odbywanych na przełomie lat 1980/90 nazywam uczestnictwem w Wielkiej Narodowej Lekcji Ekonomii. Mam tu na myśli handlowe wyjazdy na Węgry i do Austrii. Jadąc tam trzeba było znać realia ekonomiczne; przeliczniki walut w obie strony, potrzeby handlowe tamtejszych ludzi, język przynajmniej w podstawowym zakresie i kilka innych rzeczy. Wielu z uczestników takich handlowych wycieczek na Mexico Platz w Wiedniu, zostało w branży handlowej do dziś.
        Prawdziwie turystyczne wyjazdy zaczęły się dla mnie w połowie lat 90. W 1995 roku, w ramach współpracy Wschowy z Oirschot, byłem z żoną w Holandii . W 1998 zdecydowaliśmy się na rodzinny wyjazd do Francji . Dzięki wschowiance, Jagodzie, która gościła nas w swoim mieszkaniu pod Paryżem, przeżyliśmy tam kilka przyjemnych chwil. W roku 1999 wybraliśmy się z żoną na narty do Austrii , a potem na Półwysep Skandynawski czyli Dania, Szwecja i Norwegia . W roku 2000 do Egiptu i Turcji .
       W 2001 r. byliśmy w Irlandii i Szkocji . Rok 2002 był dla nas pod znakiem rodzinnej wyprawy do Włoch , a jesienią, już bez dzieci, do Chin . W roku 2003 jechaliśmy do Portugalii , w 2004 na Kubę . Wiosną 2005 roku byłem z żoną w Meksyku , a w kilka tygodni po powrocie, z synem Karolem w Watykanie (pogrzeb papieża Jana Pawła II). Jesienią z synami Michałem i Karolem odpoczywaliśmy na Teneryfie .
       Indie odwiedziliśmy w roku 2006. Wiosną 2007 w pełnym składzie rodziny wyprawiliśmy się na Ukrainę . Była to pierwsza w moim życiu typowa wyprawa genealogiczna.
       Poza wyjazdami zagranicznymi, niepowtarzalną atrakcją były dla nas uprawiane od kilku lat "sporty papieskie"; kajakowanie po rzekach i kanałach Suwalszczyzny. W roku 2003 pływaliśmy na Czarnej Hańczy od jeziora Wigry do wsi Mołowiste, w 2004 r. przemierzyliśmy drugi odcinek Czarnej Hańczy ze wsi Frącki do Augustowa, w 2005 rzeką Rospudą , a w 2006 Biebrzą .
       Wszystkie nasze spływy były 5 - dniowe, od poniedziałku do piątku, uczestniczyło w nich 13 - 17 osób.

(vide fotki)

Wszelkie Prawa Zastrzeżone! Design by SZABLONY.maniak.pl.