strona główna
moja biografia
fazy rozwojowe
moje pasje
moja rodzinka
prawdziwy mężczyzna
moja foto galeria
moje linki
kontakt







Wykonanie i obsługa:
© Krzysztof Lutowski, 2005

MOJA BIOGRAFIA



        Urodziłem się 19 kwietnia 1954 r. w Sejnach, na Suwalszczyźnie. Pierwsze zapamiętane przeze mnie obrazy dotyczą jednak Olecka (Marggrabowa, Treuburg -niemieckie wersje nazwy), miasteczka na tzw. ziemiach odzyskanych, lub jak mówią inni – w Prusach Wschodnich. Tam mieszkałem kilka lat, aż do 1961 roku, kiedy to rodzice przenieśli się do rodzinnej wsi ojca, Zygmunta, do Zagówca. Jakiś czas potem Zagówiec zmienił nazwę na Gawieniance, które były wsią mojej matki Jadwigi z Buchowskich. W Zagowcu zamieszkaliśmy w nowym domu wybudowanym w czasie kilku letnich urlopów na działce podarowanej przez dziadka Jana Szczudło.

Powiat Sejneński Szkołę podstawową rozpocząłem w Olecku, żeby skończyć ją w Sejnach, w 1969 roku. Dalszy etap nauki to LO nr 19 im. Szymona Konarskiego w Sejnach. Maturę zdawałem w 1973 roku, a w roku 1975, po dwuletniej nauce w Policealnym Studium Nasiennictwa Rolniczego w Henrykowie k. Ząbkowic Śląskich, otrzymałem dyplom technika nasiennictwa rolniczego.
        Z dniem 1 września 1975 r. podjąłem pracę w Hodowli Buraka Cukrowego w Lesznie
, ale już po dwóch miesiącach trafiłem do wojska. Z dwuletniej służby wojskowej, półtora roku spędziłem w Lesznie, pół na Szkole Podoficerskiej w Jeleniej Górze. Karierę wojskową zakończyłem na stopniu starszego kaprala, ale do cywila zabrałem też coś specyficznego – podstawową znajomość języka międzynarodowego esperanto. Uczyłem się go korespondencyjnie w drugim roku wojska, najczęściej pełniąc w nocy służbę podoficera dyżurnego baterii. Po odbyciu służby wojskowej wróciłem do poprzedniego zakładu pracy, ale – w związku z wprowadzonym wtedy systemem wcześniejszych emerytur – perspektyw tam dla mnie już nie było. Dlatego podjąłem pracę w pokrewnym zakładzie, położonym tuż obok poprzedniego, w Stacji Hodowli Roślin Antoniny w Lesznie. Zamieszkałem 5 km od Leszna, w służbowym mieszkaniu w Gronówku, popołudniami angażując się w pracę kulturalno- sportową z miejscową młodzieżą. W dziale hodowli SHR Antoniny pracowałem kilka lat; najpierw jako młodszy specjalista przy hodowli koniczyny, a potem – skuszony perspektywą otrzymania mieszkania w Lesznie – jako magazynier.
        W roku 1980 podjąłem dwie ważne decyzje; najpierw wstąpiłem w związek małżeński z   Aldoną Kaczmarek z Leszna, potem zaś – jak wielu innych rodaków – wstąpiłem do Solidarności, gdzie pełniłem funkcję sekretarza organizacji zakładowej. Po obaleniu NSZZ “S” próbowałem szukać dla siebie szans za granicą. Zabiegałem o wyjazd na praktykę do USA, a potem do Holandii. Otrzymałem zgodę dyrekcji na urlop bezpłatny związany z wyjazdem, ale warunkowany rezygnacją z powrotu do tego zakładu. Ostatecznie wyjazd zagraniczny nie doszedł do skutku w przeciwieństwie do urlopu bezpłatnego, który był bardzo skuteczny. Zostałem bez pracy i środków do życia. W październiku 1982 r. podjąłem pracę w Zakładzie Sadowniczo – Warzywniczym PGR Górczyna,w gminie Szlichtyngowa .
        Mieszkając nadal w służbowym mieszkaniu w Lesznie, dojeżdżałem do pracy w Górczynie. Po kilku miesiącach otrzymałem mieszkanie w starym, zapyziałym bloku w Górczynie. Zmagając się z różnymi problemami dnia codziennego mieszkałem tam kilka lat, chociaż z pracy w PGR zrezygnowałem już po 11 miesiącach. Najważniejszą nauką jaką wyniosłem z tych czasów była świadomość czym był prawdziwy PGR. Pracę w 100 - hektarowym sadzie PGR Górczyna, 1 września 1983 r. zmieniłem na stanowisko inspektora surowcowego w Cukrowni Wschowa. Przyjmując nowe obowiązki musiałem natychmiast zdecydować się na nabycie pierwszego w życiu samochodu. Wysiłkiem własnym, rodziny i znajomych, nabyłem 9-letnią “Syrenkę”, która pozwoliła zaspakajać potrzeby służbowe i prywatne. Najistotniejszy dorobek tego okresu to syn Michał, urodzony 22 lipca 1984, w komunistyczne święto 40 - lecia PRL. Wbrew obiegowym opiniom, ani ojciec, ani sam zainteresowany, nie dostał za to żadnych specjalnych dyplomów.
        Mieszkając w Górczynie marzyłem o własnym domu. Zabiegałem o mieszkanie komunalne we Wschowie i - nie zważając na śmiechy malkontentów – wystąpiłem o możliwość kupna działki budowlanej, najpierw w Lesznie, potem we Wschowie. Aby budowa domu mogła się stać realna, zacząłem zabiegać o wyjazd zagraniczny. Po fiasku wcześniejszych planów, jeszcze z czasów mieszkania w Lesznie, nie ufałem już organizatorom praktyk zbiorowych takim jak np. Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Rolnictwa. Podjąłem starania drogą prywatną, uwieńczone sukcesem w 1986 roku. W lipcu, po przeprowadzeniu żony z synem do skromnego mieszkania komunalnego (33 metry kwadratowe) przy ul. Moniuszki 4 we Wschowie
, wyjechałem do USA, konkretnie do Chicago.

Dalszy ciąg nastąpi
  Wstecz - Dalej ==>

Wszelkie Prawa Zastrzeżone! Design by SZABLONY.maniak.pl.